Kopanie stawów Warszawa - oferta
Staw na działce to jedno z tych przedsięwzięć, które wyglądają prosto tylko na papierze. Dziura w ziemi, woda, gotowe. W rzeczywistości kopanie stawów w Warszawie i okolicach wymaga przemyślenia kilkunastu kwestii, zanim łyżka koparki dotknie gruntu. Głębokość, kształt, sposób zasilania, uszczelnienie, spadki terenu wokół, odprowadzenie nadmiaru wody. Każdy z tych elementów wpływa na to, czy zbiornik będzie funkcjonował przez lata, czy stanie się problemem już po pierwszym sezonie.
Roboty ziemne do zbiorników wodnych to specyficzna część naszej pracy. Inaczej kopie się wykop pod fundament, inaczej pod instalacje, a jeszcze inaczej pod staw. Tu nie chodzi tylko o wybranie ziemi. Chodzi o stworzenie formy, która będzie trzymać wodę, wyglądać naturalnie i spełniać swoją funkcję, czy to ozdobną, retencyjną czy hodowlaną.
Po co staw na działce
Zbiornik wodny na działce może pełnić różne role i od tego zależy podejście do jego budowy. Warto to ustalić na początku, bo staw ogrodowy przy tarasie to zupełnie inna konstrukcja niż staw hodowlany na kilkaset karpi.
Staw ogrodowy to najczęstszy wariant, jaki realizujemy w Warszawie. Ozdobny zbiornik o nieregularnych kształtach, z płytkimi strefami przybrzeżnymi dla roślin wodnych i głębszą częścią centralną. Przy domach jednorodzinnych kopanie oczek wodnych i stawów ozdobnych to element prac ogrodowych, który podnosi estetykę całej posesji. Wielkość waha się od kilku do kilkudziesięciu metrów kwadratowych, głębokość rzadko przekracza półtora metra.
Staw retencyjny Warszawa to temat, który pojawia się coraz częściej. Zmiany klimatu, intensywne opady, problemy z odprowadzaniem wody, wszystko to sprawia, że inwestorzy szukają sposobów na zatrzymanie wody na działce zamiast kierowania jej do przeciążonej kanalizacji. Staw retencyjny zbiera wodę opadową z dachu, podjazdu, tarasu i magazynuje ją do powolnego wsiąkania lub wykorzystania w ogrodzie. W Warszawie, gdzie przepisy coraz częściej wymagają zagospodarowania wód opadowych na własnej działce, takie rozwiązanie bywa nie tylko praktyczne, ale wręcz konieczne.
Staw hodowlany to konstrukcja podporządkowana potrzebom ryb. Większa głębokość, minimum półtora metra, żeby woda nie przemarzała zimą. Odpowiednia kubatura na planowaną obsadę. System napowietrzania, czasem doprowadzenie świeżej wody i przelew. Hodowla to osobna działka, ale wykop stawu i podstawowe ukształtowanie terenu to nasza robota.
Wykop stawu. Jak to robimy
Wykop stawu zaczynamy od wytyczenia kształtu w terenie. Nieregularne, naturalne formy wyglądają lepiej niż geometryczne, ale są trudniejsze w wykonaniu. Operator koparki musi mieć wyczucie, gdzie zabrać więcej, gdzie mniej, jak wymodelować łagodne przejścia między strefami głębokości.
Profilowanie skarp to kluczowy element każdego stawu. Skarpy zbyt strome będą się osuwać, zbyt łagodne zajmą niepotrzebnie dużo miejsca. Standardowo stosujemy nachylenie jeden do dwóch lub jeden do trzech, zależnie od rodzaju gruntu i planowanego wykończenia. Przy stawach ozdobnych płytkie strefy przybrzeżne o minimalnym spadku pozwalają na sadzenie roślin wodnych i bezpieczne wchodzenie do wody. Przy stawach retencyjnych i hodowlanych skarpy mogą być bardziej strome, bo nie służą do rekreacji.
Urobek z wykopu to temat, który trzeba zaplanować zawczasu. Przy stawie o powierzchni stu metrów kwadratowych i średniej głębokości metra mówimy o stu metrach sześciennych ziemi. To kilkanaście wywrotek. Czasem urobek wykorzystujemy na miejscu do ukształtowania terenu wokół stawu, budowy wzniesień, wyrównania innych części działki. Czasem trzeba go wywieźć, co generuje dodatkowe koszty i wymaga dostępu dla ciężkiego transportu.
Uszczelnienie stawu. Glina, folia czy bentomata
Nie każdy grunt trzyma wodę. W Warszawie i okolicach podłoże jest zróżnicowane, od glin przez piaski po torfy. Uszczelnienie stawu to kwestia, która decyduje o tym, czy woda zostanie w zbiorniku, czy zniknie w ciągu kilku tygodni.
Glina to tradycyjna metoda, sprawdzona przez wieki. Warstwa dobrze ubita gliny o grubości dwudziestu do trzydziestu centymetrów skutecznie uszczelnia dno i skarpy. Problem w tym, że odpowiednia glina nie zawsze jest dostępna na miejscu. Trzeba ją dowieźć, rozłożyć, zagęścić warstwami. Metoda pracochłonna, ale daje bardzo naturalny efekt i nie wymaga wymiany po latach.
Folia EPDM lub PVC to rozwiązanie szybsze i przewidywalne. Folia układana na przygotowanym podłożu, zabezpieczona od spodu geowłókniną, a od góry warstwą żwiru lub ziemi. Żywotność dobrej folii to kilkadziesiąt lat. Wadą jest konieczność ochrony przed uszkodzeniami mechanicznymi i mniej naturalny wygląd, jeśli folia pozostaje widoczna.
Bentomata to stosunkowo nowa opcja, mata z warstwą bentonitu, który po kontakcie z wodą pęcznieje i tworzy nieprzepuszczalną barierę. Łączy zalety gliny i folii, ale kosztuje więcej. Sprawdza się przy większych zbiornikach, gdzie koszt jednostkowy rozkłada się na dużą powierzchnię.
Zasilanie i odprowadzanie wody
Staw potrzebuje wody, to oczywiste. Mniej oczywiste jest to, skąd ją brać i co robić z nadmiarem. Prace ogrodowe Warszawa często obejmują kompleksowe rozwiązania łączące staw z systemem zagospodarowania wód opadowych na działce.
Zbiornik może być zasilany opadami, spływem powierzchniowym z działki, wodą z dachu poprzez system rynien i drenów, wodą gruntową, jeśli poziom wód jest wysoki, lub sztucznie z wodociągu czy studni. Każde źródło ma swoje konsekwencje dla jakości wody i funkcjonowania ekosystemu stawu.
Przelew to element, o którym nie wolno zapomnieć. Przy intensywnych opadach staw może się przepełnić i woda musi mieć gdzie odpłynąć. Niekontrolowany przelew to rozmyta skarpa, zalany trawnik, pretensje od sąsiadów. Kontrolowany przelew do studni chłonnej, rowu lub kanalizacji deszczowej rozwiązuje problem.
Ile trwa budowa stawu
Czas realizacji zależy od wielkości zbiornika i zakresu prac. Mały staw ogrodowy o powierzchni dwudziestu do trzydziestu metrów kwadratowych to kwestia dwóch, trzech dni roboczych łącznie z profilowaniem skarp i podstawowym uszczelnieniem. Większe zbiorniki retencyjne czy hodowlane to tydzień, dwa tygodnie, czasem więcej, jeśli doliczymy czas schnięcia i stabilizacji gruntu przed napełnieniem.